Jeśli kiedykolwiek aktualizacja Windows zepsuła Ci sterownik audio, sieć albo aplikację i jedynym wyjściem był reset systemu — Point-in-Time Restore który Microsoft testuje teraz w kanale Canary rozwiązuje dokładnie ten problem. Do stabilnej wersji trafi najwcześniej pod koniec 2026 roku, ale warto wiedzieć co nadchodzi.
Point-in-Time Restore pozwala cofnąć cały komputer — system operacyjny, zainstalowane aplikacje, ustawienia i lokalne pliki — do stanu z ostatnich 72 godzin. Restore pointy są tworzone automatycznie co 24 godziny i przechowywane lokalnie na dysku przy użyciu Volume Shadow Copy Service (VSS). Każdy snapshot jest usuwany automatycznie po 72 godzinach.
To ważna różnica względem starego System Restore który znasz z Windows XP i 7: tamten cofał tylko system i aplikacje, ale nie pliki użytkownika. Point-in-Time Restore cofa wszystko — łącznie z dokumentami, zdjęciami i plikami które zmieniłeś w ciągu ostatniej doby. Funkcja jest włączona domyślnie na urządzeniach z dyskiem co najmniej 200 GB i działa na edycjach Home i Pro. Zarządzasz nią przez Ustawienia → Odzyskiwanie → Point-in-time.
Trzy rzeczy które warto wiedzieć zanim ta funkcja do Ciebie trafi. Pierwsza: Microsoft wprost zastrzega że rollback nie gwarantuje zawsze w pełni działającego systemu — niektóre stany systemu lub aktualizacje mogą wpływać na niezawodność przywracania. Druga: okno cofania to maksymalnie 72 godziny — to narzędzie do ratowania się po złej aktualizacji z wczoraj, nie zamiennik dla regularnych backupów. Trzecia: zdalne zarządzanie przez administratora IT nie jest jeszcze dostępne w wersji preview, ale jest planowane.
Jeśli poważnie traktujesz swoje dane — Point-in-Time Restore nie zastępuje zewnętrznego backupu na osobnym dysku lub w chmurze. Jeśli jednak szukasz szybkiego wyjścia z sytuacji "Patch Tuesday zepsuł mi komputer" bez czekania godziny na przywracanie obrazu systemu — to jest dokładnie ta funkcja.
